Napisała Narwana w dniu
Są gry, o których lepiej wiedzieć niewiele, by z pełną mocą doświadczyć opowieści i otworzyć się na zaskoczenia, jakie ma do zaoferowania. And Roger należy właśnie do tego grona. To przykład fikcji interaktywnej z historią chwytającą za serce, opartej na oszczędnych dialogach i drobnych interakcjach - nośnikach ogromnych emocji. Uwiecznienie takiego obrazu, przy jednoczesnym zdradzeniu absolutnego minimum, okazuje się nie lada wyzwaniem. Od początku wiedziałam, że nie chcę używać w tej recenzji słów-kluczy, które mogłyby zdradzić coś, co powinno zostać odkryte samodzielnie. Zamiast tego nakreślę formę i ton przykładowych, mniej wymownych scen. Jeśli wizualnie and Roger trafia w wasze gusta i przywodzi na myśl Florence (2020), to w gruncie rzeczy wystarczający powód, by dać temu dziełu szansę bez dalszych poszukiwań informacji.
Wydarzenie The Indie Game Awards, które przyznaje aż 18 nagród, nie mogłoby się obyć bez kategorii Emotional Impact - naturalnego dopełnienia designu, innowacji, muzyki czy narracji - i wyróżniania (w jej ramach) gier, które "głęboko oddziałują na graczy poprzez osobiste, emocjonalne i tematyczne doświadczenia". W edycji przypadającej na 2025 rok, drugiej w historii całego przedsięwzięcia, to trofeum trafiło w ręce twórców and Roger*. Produkcji niepozornej, cechującej się bardzo prostą oprawą audiowizualną, wykonanej przez japońskie studio TearyHand. Jednak w prostocie tudzież niepozorności nie ma nic złego - znacznie prościej wyglądające tytuły potrafią zagotować krew i przetestować determinację gracza (nie wiem, dlaczego, ale przed oczami mam klasyczną wersję Sapera...).
Test. And Roger może pochwalić się kilkoma testami, a najbardziej nieznośny z nich - zaprojektowany zapewne po to, żeby wywołać dezorientację i nakazać zwątpić, czy faktycznie znajdujemy się w grze - wita odbiorcę już na samym początku tuzinem ekranów niezwiązanych z fabułą. Dość dokuczliwy wstęp do rozdziału pierwszego, który za moment wygładzi wrażenie i zaoferuje coś lżejszego... Tylko że jest to zupełnie nieprawda.
Głośne tykanie zegara. Jedno zmęczone oko dziewczynki spogląda na coś, co jest poza zasięgiem odbiorcy. Ciasny kadr nie pozwala dostrzec reszty dziecięcej buzi. Ten początek przypomina przeglądanie albumu ze zdjęciami ukazującymi leniwy poranek. Zaspana bohaterka przypomina sobie o nieodrobionej pracy domowej, o tym, że powinna zebrać się do szkoły. Rozpoczynają się chaotyczne przygotowania do wyjścia, w których odbiorca bierze czynny udział. Podczas mycia zębów po obu stronach ekranu pojawiają się przyciski i każdy z nich odpowiada za coś innego: dwa są związane z wyjęciem przedmiotu (szczoteczka, pasta), a pozostałe dwa z czynnością (wyciśnięcie pasty, podniesienie przedmiotu do ust). Użycie przycisków we właściwej kolejności wydaje się proste, powinno być proste, jednak nietrudno o pomyłkę.
Atmosfera zwyczajnego poranka ulega zmianie, gdy dziewczynka zastaje w pokoju dziennym - tam, gdzie miała nadzieję zobaczyć się z tatą - zupełnie obcego mężczyznę. Odpowiedni do tej sytuacji klimat zaczynają budować zaszumione dźwięki, rozedrgane obrazy i niedbale rozrzucone przyciski, za którymi fizycznie nie da się nadążyć. Elementy pływają po ekranie i drażnią, a nawet wymykają się spod kontroli, co wywołuje niemoc, bo w okolicznościach zagrażających życiu chciałoby się jak najszybciej podjąć jakąś akcję i pomóc dziecku. Tymczasem pomoc wydaje się słabo osiągalna.
And Roger składa się z trzech aktów, których nastrój trafnie wyraża kolorystyka wykorzystana w poszczególnych fragmentach gry. Strach, stres i uwięzienie malują odcienie granatu, monotonii życia towarzyszy biel, ale już ciepło i miłość wydobywają na wierzch soczyste czerwienie, pomarańcze i kontrastujące z nimi zielenie. Te ostatnie wykwitają najintensywniej, gdy poznajemy historię zakochania się dwojga młodych ludzi. Ich pierwsze randki nie są pozbawione interaktywnej części: podczas rozmowy trzeba poprowadzić linię od punktu do punktu po niewidzialnej, krętej ścieżce - jest to moment na swój sposób urokliwy, jako że adekwatnie portretuje pierwsze chwile razem i docieranie się w świeżym związku. Kiedy bohaterka czeka na ukochanego i czas jej się dłuży, pomarańczowe tło blaknie, a odbiorca musi suwakami wyrównać fotografie wiszące na ścianach, użyć następnego suwaka, żeby podążać wzrokiem za wahadłem i wykonać szereg interakcji w celu przygotowania posiłku. W niektórych łamigłówkach wykorzystano odbicie lustrzane uwzględniające podwójną perspektywę - Jego i Jej.
Obrany przez twórców kierunek wizualny, na który składają się nieskomplikowane animacje, intencjonalne użycie kolorów i proste elementy interaktywne, bezbłędnie buduje narrację i stopniuje emocje. Produkcja nie uznaje (nazbyt) raptownych zmian atmosfery, a przejście od złego do dobrego bądź na odwrót częściej przypomina miarowy przypływ. Co istotne, historia ukazana w and Roger nie pozostawia poczucia niedosytu. Jest kompletna i idealnie mieści się w godzinnej formie, choć nie odchodzi bez pozostawienia małego śladu na duszy.
Nie jest to pozycja dla każdego, a mimo to chciałoby się polecić ją wszystkim. Bo potrafi być kreatywna w wywieraniu presji. Bo opowiada o boleśnie życiowych sprawach. Bo mistrzowsko rozkłada na czynniki pierwsze całe spektrum uczuć, jakich doświadcza każdy człowiek. Z pełną odpowiedzialnością apeluję: dajcie szansę and Roger. Zagrajcie. I poczujcie.
*Nie jest to jedyne duże wyróżnienie dla and Roger - produkcja znalazła się na liście nominowanych w kategorii "Game Beyond Entertainment" w rozdaniu nagród BAFTA.
And Roger opowiada historię za pośrednictwem ciasnych kadrów, oszczędnej kolorystyki oraz kapryśnych elementów interaktywnych. Poczucie frustracji czy niemoc są pożądane, żeby w pełni docenić tę grę.
Producent: TearyHand Studio
Wydawca: Kodansha
Data wydania: 23 lipca 2025
Regularna cena (Steam): 22,99 zł
Ocena (Steam): przytłaczająco pozytywna (+1.6k recenzji)
9/10
Wymykające się spod kontroli suwaki, uciekające przyciski i dłoń, która nagle się pojawia, żeby dorysować jakiś element - nie przestaje mnie zadziwiać, jak wiele można opowiedzieć, oferując tak mało pod względem wizualnym. And Roger dołącza do niewielkiego grona produkcji, które wymienię na jednym tchu, kiedy ktoś zapyta mnie o najbardziej emocjonalne, przejmujące i krótkie gry-doświadczenia.
Jeśli piszesz o grach i masz chęć wspólnie coś stworzyć lub jesteś niezależnym twórcą gier i chcesz, aby dowiedziało się o niej jak najwięcej osób, napisz na adres:
narwana.games@gmail.com
© Narwana Games 2026