Narwana Games - logo. Naciśnij, aby powrócić do strony głównej.
Ikona YouTube z hiperłączem
Ikona Steam z hiperłączem
Ikona X z hiperłączem
Ikona Mastodon z hiperłączem
Ikona Bluesky z hiperłączem
Ikona koperty. Naciśnij, aby przejść do podstrony "Kontakt".
Ikona filiżanki z herbatą. Naciśnij, aby przejść do podstrony "O mnie".
Ikona klawiatury. Naciśnij, aby przejść do poradników (przekierowanie na Steam).
Ikona pada do gier. Naciśnij, aby przejść do podstrony "Recenzje".
Ikona gazety. Naciśnij, aby przejść do podstrony "Newsy i dema".

RECENZJE

Napisała Narwana w dniu

Okładka recenzji gry Aphelion
30 maja 2026

Aphelion - osamotnieni na wrogiej planecie

W 2060 roku być może ludzkość będzie posiadać zaawansowane bazy na Księżycu. Być może do tego czasu odbędzie się misja załogowa na Marsa. Jednak nie wyobrażam sobie sytuacji, w której na jedną planetę niezależnie wyruszyłyby dwie agencje kosmiczne - jedna w całkowitym sekrecie. Jest to mało prawdopodobny scenariusz, ale odświeżający, bo inny niż koncept otwartej rywalizacji o podbój przestrzeni kosmicznej. Aphelion swoimi wyobrażeniami sięga znacznie dalej niż Mars - do rubieży Układu Słonecznego, gdzie znajduje się fikcyjna planeta Persefona: lodowa, zimna, ale i z nieznanym Źródłem ciepła. Jej skalista budowa i atmosfera sugerują, że może to być drugi dom dla Ziemian, a tak się składa, że jest im dość śpieszno z przeprowadzką na inną planetę, gdyż Ziemia przestaje nadawać się do życia. Ariane, główna bohaterka gry urodzona w 2019 roku, wspomina, że zdążyła zobaczyć lodowce na Islandii.

 

Zrzut ekranu z gry Aphelion

 

Tragiczne lądowanie

 

Aphelion rozpoczyna się mglistą rozmową Ariane i Thomasa, dwojga astronautów ESA, którzy mają za zadanie zbadać klimat panujący na Persefonie oraz oszacować, na ile jest ona - 9. planeta Układu Słonecznego - zdatna do zamieszkania. Chwila intymności na orbicie lodowego świata przypomina pożegnanie kochanków. Mężczyzna chciałby brnąć w relację, kobieta jest temu przeciwna i od teraz skupia się wyłącznie na powodzeniu misji. Koniec końców, oboje wydają się zranieni i niespełnieni, a sama scena dodaje tragizmu późniejszym wydarzeniom, gdy astronauci rozbijają się na obcym gruncie - w efekcie czego również rozdzielają.

 

Zrzut ekranu z gry Aphelion

 

Ariane ucieka ze zrujnowanego statku, sunie na plecach pomiędzy płonącymi fragmentami i wspina się po grożących zawaleniem konstrukcjach. Nie potrafi nawiązać połączenia z Thomasem, ale jest w dobrej kondycji, ma jasny umysł i wspomaga się wciągarką. Mocna i odporna lina przydaje się nagminnie - Ariane ufa narzędziu tak bardzo, że bez problemu rozhuśtuje się nad kilkusetmetrowymi przepaściami, będąc przymocowaną do niego. Jednak nie jest to element zaprojektowany zbytnio szczęśliwie - lina w ułamku sekundy znika, gdy badaczka wypina się z niej.

 

Zrzut ekranu z gry Aphelion

 

Całą rozprawkę można by było napisać również o dłużących się wędrówkach Ariane i jej wspinaczce. Nie, nie wspinaczce - akrobacjach w skale. Bohaterka, stawiająca sobie za cel odnalezienie Thomasa i dotarcie do źródła, jest zmuszana do katorżniczego wysiłku, jakiemu mógłby nie podołać człowiek po dwuletniej podróży kosmicznej. Zwinne pokonywanie terenu w pionie i doskakiwanie do półek skalnych zostały upakowanie w Aphelionie w tak dużych ilościach, że trudno nie posądzać twórców o chęć sztucznego wydłużenia rozgrywki kosztem całościowych wrażeń. Jest też jedna kanciasta, strasząca animacja połączona z dość agresywnym dźwiękiem, kiedy Ariane grozi upadek i trzeba użyć klawisza F, żeby "poprawić chwyt". Tak jak zauroczył mnie moment, gdy Ariane pierwszy raz zanurzyła dłoń w śniegu Persefony, a jej spojrzenie wyrażało silne wzruszenie, tak jej późniejsze przygody po równo dawały i odbierały przyjemność.

 

Osobiście nie miałam problemu z wczuciem się w położenie astronautki, nie męczyły mnie jej monologi czy przemyślenia, a nagrania i liczne wspominki pozwoliły na poznanie Ariane, Thomasa i kulisy misji Hope-01. Inną kwestią były mało intuicyjne mechaniki, na przykład korzystanie ze skanera elektromagnetycznego ukazującego wiązki materii prowadzącej do Źródła oraz ukryte ścieżki. To coś, co z trudem wchodzi w krew i dopiero będąc w potrzasku, przypominałam sobie o istnieniu niedocenionego gadżetu. Ariane otrzymuje też sceny z pogranicza rzeczywistości i snu - widuje echo Thomasa, eksploruje porzucone bazy innej misji.

 

Zrzut ekranu z gry Aphelion

 

Ogromne znaczenie dla fabuły i przede wszystkim tułaczki Ariane ma istnienie Nemezis – agresywnego bytu zbudowanego z mikroorganizmów występujących na Persefonie. Ślepego, lecz niezwykle wyczulonego na dźwięki. Jego pochodzenie jest rzeczywiście dobrze wyjaśnione w notatkach i oficjalnych raportach załogi Newstar, a w rozgrywce stanowi pretekst do fragmentów bazujących na skradaniu się, omijaniu chlupocząco-trzeszczących przeszkód i główkowaniu, jak dotrzeć do bezpiecznego miejsca. Niestety jest to kolejna wymęczona rzecz, a kulminacja zmęczenia materiału i niedopracowanych sekwencji dobija w finale resztki sympatii do produkcji. Wrażenie, że ma się do czynienia z nieprzetestowanym produktem, jest dojmujące przez znaczniki zanikające w kluczowych momentach, utratę orientacji w mało zróżnicowanym terenie i rwące się animacje.

 

Dwa oblicza rozgrywki

 

Ale jest jeszcze Thomas. Ach, Thomas. Jego część przygody jest zgoła inna od lodowo-skalnych potyczek Ariane i zdecydowanie bardziej przybliża Aphelion do The Invincible - za sprawą pustynnych terenów i większego nacisku na eksplorację baz - a także do Fort Solis, głównie przez wątek kryminalny i odkrywanie losów załogi, która, jak się okazuje, przybyła na Persefonę wiele lat wcześniej. Thomas został poważnie zraniony w wyniku ewakuacji i ciało naturalnie broni się przed większym wysiłkiem. Na domiar złego, zbiornik z tlenem też oberwał - astronauta musi przemieszczać się od punktu tlenowego do punktu tlenowego, żeby nie zemdleć. Wyszukiwanie wzrokiem stacji tlenowych i docieranie tam, czasem na resztkach oddechu, wywołuje więcej emocji niż wspinaczka Ariane. W połączeniu z ciekawą historią "tych innych astronautów" i badaniem ich znalezisk, rozdziały poświęcone Thomasowi upływały znacznie sympatyczniej, choć nie bez podskórnego napięcia wywołanego oszałamiającym poczuciem osamotnienia.

 

Zrzut ekranu z gry Aphelion

 

Warto wspomnieć, bo jest to ciekawostka, jaką ogromnie doceniam, że zespół DON'T NOD współpracował z ekspertami Europejskiej Agencji Kosmicznej, dzięki którym misja i realia funkcjonowania bohaterów w kosmosie zyskały dodatkową wiarygodność - konsultowano z nimi aspekty technologiczne, nazewnictwo czy hipotetyczny udział w misji eksploracyjnej planety innej niż Ziemia. Dbałość o naukowe podstawy wielu elementów świata przedstawionego dobrze uzupełnia bardziej emocjonalny wydźwięk opowieści - walki o przetrwanie i mierzenia się z ciągłą niepewnością.

 

Zrzut ekranu z gry Aphelion

 

Persefona jest przepiękna - surowe krajobrazy zachwycają niemal bez przerwy. Sęk w tym, że symulatory chodzenia, nawet jeśli wykraczają poza ramy symulatora chodzenia, nie powinny męczyć odbiorcy nadmiarem przemieszczania się, błąkaniem mimo ograniczonej otwartości map, niewidzialnymi ścianami i przeciągniętymi sekwencjami wspinaczkowymi. Aphelion byłby znacznie lepszym doświadczeniem jako krótsza, bardziej skondensowana historia - bez ciągłego dokręcania śruby zarówno Ariane, jak i samemu odbiorcy. Szkoda, bo w tej opowieści naprawdę było coś poruszającego i przekonującego.

Zatrważająco piękne krajobrazy, interesująca historia i obca planeta skrojona pod narracyjne sci-fi… Co poszło nie tak? Aphelion ucierpiał na przeciągniętych rozdziałach z Ariane w roli głównej.

 

Producent i wydawca: DON'T NOD
Data wydania: 28 kwietnia 2026
Regularna cena (Steam): 109,99 zł
Ocena (Steam): mieszana (+280 recenzji)

6/10

Podsumowanie

Czuję rozczarowanie, myśląc o Aphelionie. Przez dużą część gry sądziłam, że wystawię jej lepszą notę, ale końcowe godziny tej przygody okazały się zawodem. Byłoby inaczej, gdyby twórcy skrócili męki Ariane na skałach, nie nadwerężali obecności Nemezis i przede wszystkim dopracowali finałowe sekwencje. Doceniam piękne krajobrazy, współpracę z ESA i dość zgrabnie nakreślone postacie.

Narwana Games - logo

Jeśli piszesz o grach i masz chęć wspólnie coś stworzyć lub jesteś niezależnym twórcą gier i chcesz, aby dowiedziało się o niej jak najwięcej osób, napisz na adres:

 

narwana.games@gmail.com

© Narwana Games 2026

Ikona YouTube z hiperłączem
Ikona Steam z hiperłączem
Ikona X z hiperłączem
Ikona Mastodon z hiperłączem
Ikona Bluesky z hiperłączem
Ikona Discord z hiperłączem

Recenzje

Newsy i dema

O mnie

Kontakt