Napisała Narwana w dniu
Jenny ma kilkanaście lat i chciałaby poświęcić całe lato na leniuchowanie i dogadzanie sobie przekąskami, ale mama właśnie porównała ją do jakiejś zgrabnej bździągwy, po czym zasugerowała mało subtelnie, że powinna się za siebie wziąć...
To nie jest preludium do regularnego krytykowania wyglądu córki, a mama już więcej nie wypomni Jenny jej wagi, ale w dziewczynie pozostanie zadra. Kontroluje spożyte kęsy (w grze: zamiast kalorii) - co nie jest niczym złym, jeżeli nie przeradza się w obsesję - i przykłada się do aktywności fizycznej. Gorzej, że wypomina sobie, kiedy zje za dużo, konwersuje z własnym odbiciem na temat "słabego wyglądu" i przejawia zaburzone postrzeganie własnego ciała. Te rozważania, chociaż w głowie urastają do rangi problemu, najczęściej przykrywa gruba warstwa obowiązków domowych i cieńszy kocyk zauroczenia. W umyśle Jenny dojrzewa myśl, że jednak nie jest taka nijaka, skoro fajowski chłopak z bloku próbuje do niej zagadywać.
Consume Me z dużym apetytem przeżuwa i konsumuje odbiorcę, który, nim się spostrzeże, będzie miał ochotę na rozgrywanie dnia po dniu, wypełniając tygodniowe cele nastolatki. Ta lista to świętość i z rozdziału na rozdział pojawia się na niej coraz więcej zadań, a czas nie jest z gumy (choć łatwiej go nagiąć w grze niż w rzeczywistości) i prawie każda czynność kosztuje Jenny 1 lub 2 punkty energii. Bo czym właściwie jest Consume Me? Symulator życia point and click, strategia z elementami RPG, urocza komedia wypełniona minigrami - to wszystko pasuje do tej produkcji, co czyni ją dosyć różnorodną pod względem rozgrywki.
Dni tygodnia automatycznie wykreślają się z kalendarza, a każdy z nich rozpoczyna się w podobny sposób: krótką poranną sekwencją z życia Jenny i wyborem stroju. Stałym punktem programu jest lunch - jedyny posiłek Jenny, ale uznany za spełniający całe zapotrzebowanie dzienne, pomniejszone o losowy deficyt wyznaczony przez bohaterkę. Układanie posiłków z fragmentów jedzenia to Tetris połączony z inbento (2019) - klockami musimy zapełnić "głodne" fragmenty, a każdy kęs posiada własną kaloryczność wliczaną do paska postępu - najpierw jest to próg 500, potem 450 jednostek. Wysokokaloryczne ciasteczka możemy oddać pieskowi, jeśli akurat zjawi się przy stole. Pamiętajcie, że jest to fikcyjny piesek i nic mu nie zaszkodzi. Pupil najbardziej lubi ser żółty i jest to swego rodzaju rarytas, bo zajmuje tylko jedno pole i znakomicie wypełnia trudne miejsca. W zamian za przekąskę piesek podaruje Jenny prezent: pieniążek lub owoc. Wracając do "Tetrisa" - jeżeli pominiemy puste kratki, to nic się nie stanie, ale przeoczenie "głodnych" fragmentów pozostawi Jenny niezadowoloną i ze spadkiem punktów sytości, co potencjalnie może zablokować wykonanie jakiejś czynności. Późniejsze zaspokojenie głodu przekąską podratuje sytuację, ale doda ponad 100 kęsów i dzień może zostać zaliczony jako cheat day, o ile nie spalimy nadwyżki. Mimo wszystko taki zabieg bywa konieczny: w ostatnim rozdziale o akademiku najlepiej stosować lżejszą dietę z pomniejszonym polem, a następnie wspierać Jenny chipsami i kawą.
O późniejszym przebiegu dnia decydujemy samodzielnie, mając na uwadze zadania, wobec których gra jest bezlitosna i niezaliczenie ich oznacza koniec gry. Game over przybiera postać złego snu Jenny: koszmar pozwala na cofnięcie się o kilka dni wstecz lub całkowite zresetowanie rozdziału z bonusem do umiejętności. Jeśli chodzi o wybór zajęć, odbiorca ma przed sobą szeroką paletę minigier ograniczonych czasowo: są krótkie i zaprojektowane w taki sposób, że ma się poczucie sterowania niepewną ręką czy też nieskoordynowanych ruchów. Nie oznacza to, iż nie są miłe w odbiorze, do tego ich stałe powtarzanie się zupełnie nie przeszkadza. Repertuar obejmuje naukę nakładania makijażu, jogging z psem, sprzątanie łazienki za kieszonkowe, czytanie lektur szkolnych albo romansideł, prokrastynację w łóżku i wiele, wiele innych propozycji. Raz na jakiś czas Jenny powinna wyprać swoje brudy, żeby mieć czyste ciuchy. Stroje są ważne, bo mogą pozytywnie oddziaływać na nastrój protagonistki lub wspierać wykonywanie zadań: szybsze czytanie, szybsze sprzątanie, mniejszy koszt energetyczny którejś czynności. Sam katalog aktywności można rozszerzać poprzez wybór nagrody za wypełnienie celu i dobrym przykładem tego jest 7-minutowy zestaw ćwiczeń za 0 punktów energii w ciągu dnia.
Wspomniane mimochodem kieszonkowe mają w rzeczywistości ogromne znaczenie, ponieważ Jenny czasem chce odłożyć pieniądze na drobne wydatki: bikini, bilet na koncert, dojazd autobusem do chłopaka albo randkę w kinie bądź teatrze. Pieniądze służą również zakupowi zestawów do makijażu, niezdrowych napojów i słonych przekąsek, na które niekiedy, najzwyczajniej w świecie, Jenny miewa ochotę.
Na przestrzeni pięciu rozdziałów Jenny realizuje cele związane z wakacyjnymi przyjemnościami, miłością, ostatnim rokiem szkoły średniej oraz aplikowaniem na studia. Apogeum intensywności w kombinowaniu, jak pogodzić ze sobą wszystkie obowiązki, następuje w ostatniej części - gdy zastajemy bohaterkę już w akademiku. Słowem: jest ciekawie i bywa ciężko.
Być może dlatego, że jest to gra autobiograficzna, a być może dlatego, że Jenny rzeczywiście przez cały okres ujęty w fabule skupia się głównie na sobie i chłopaku Oliverze, trochę zabrakło relacji z innymi ludźmi, chociażby tymi najbliższymi! Postać mamy ma zaskakująco mały wpływ na opowieść i tylko raz pojawia się jako osoba "do pogadania od serca", niestety najczęściej jest szefem domu i dyryguje. O młodszym bracie Jenny zupełnie się zapomina. Może dla kogoś wspólna nauka z nim okaże się opłacalna, ale osobiście wolałam poświęcić czas na cokolwiek innego i ani razu gra nie upomniała mnie: "hej, dawno nie wybrałaś korepetycji, może zajmij się tym teraz, a dam ci w zamian więcej kieszonkowego".
Mały niedosyt rodzinnych więzi nadrabiają inne treści: temat dojrzewania jest nie tylko obecny, ale i sensownie rozwinięty, podobnie jak wątek pierwszej miłości - wybaczcie, ale muszę wspomnieć o tym, jaką radość sprawiło mi nawiązanie do "Czarodziejki z Księżyca" momentem z różą, gdy zjawia się Oliver-Tuxedo. Temat przyjaźni ledwie ugryziono, za to pojawia się zagrzewający do wykonywania zadań wątek rywalizacji, gdy Jenny stawia sobie za cel udowodnienie koleżance, że potrafi być sumienną uczennicą i jednocześnie utrzymać związek na odległość.
Nie sposób nie wspomnieć o cudnej oprawie graficznej, która wcale nie obawia się przesady, niedokładności w przedstawianiu postaci ani mocno przerysowanych animacji. Każdy poranek rozpoczyna się dynamiczną sekwencją następujących po sobie ujęć z codziennej rutyny Jenny po pobudce, a podczas ćwiczeń łapiemy za trzęsące się, gumowate części ciała nastoletniej bohaterki. Większość scenerii oferuje dodatkowe elementy interaktywne. Przykładowo: sięgamy po warzywa kupione przez mamę, wyciągając dłoń aż do sufitu i "na niby" go burząc; zamykamy programy i opuszczamy klapę laptopa, by natknąć się na zirytowane spojrzenie mamy i wysłuchać tyrady o niesprzątaniu. Wykonanie Consume Me z początku może wydać się niecodzienne, ale ta formuła szybko wciąga.
Wystarczy pograć godzinę lub dwie, by przekonać się, że wcale nie zapomniało się, jak samemu było się nastolatkiem. Gwarantuję jednak, że perypetie Jenny wciągną na czas trzy-, a nawet czterokrotnie dłuższy.
Barwna opowieść o nastoletniej dziewczynie, przed którą najintensywniejszy rok w dotychczasowym życiu: pierwsza miłość, ostatni rok szkoły średniej i aplikowanie na wymarzone studia. I ścisła dieta.
Producent: Jenny Jiao Hsia, AP Thomson, Jie En Lee, Violet W-P, Ken "coda" Snyder
Wydawca: Hexecutable
Data wydania: 24 września 2025
Regularna cena (Steam): 50,99 zł
Ocena (Steam): bardzo pozytywna (+815 recenzji)
8/10
Ostatnio "mam szczęście" do gier, które przywołują wspomnienia sprzed lat. Consume Me, ze swoimi "nastolatkowymi" tematami, robi to nader często, ale zaciekawienie przeżyciami Jenny, jako głównej bohaterki, zwycięża nad obrazami z przeszłości. Produkcja wciąga i nie pozwala łatwo oderwać się od tygodniowego progresu. A porażki jeszcze bardziej nakręcają na działanie strategiczne.
Jeśli piszesz o grach i masz chęć wspólnie coś stworzyć lub jesteś niezależnym twórcą gier i chcesz, aby dowiedziało się o niej jak najwięcej osób, napisz na adres:
narwana.games@gmail.com
© Narwana Games 2026