Napisała Narwana w dniu
Bez względu na to, czy dorastało się w cieniu Andów na ekwadorskich uliczkach, czy na polskich podwórkach, smaganych słońcem, wiatrem i śniegiem, despelote to jeden z najsłodszych i najbardziej prawdziwych powrotów do dzieciństwa, jakie może zaoferować fikcja interaktywna. Co właściwie oznacza "despelote"? To intrygująca gra słów, szczególnie w kontekście tej produkcji, łącząca piłkę, czyli hiszpańską "pelota" z powiedzonkiem oznaczającym bałagan, istny chaos. Tytuł jest doskonały, jeśli wziąć pod uwagę, jak dużo rabanu można narobić, wcielając się w rolę Juliána kopiącego piłkę przy byle okazji - i czasem niechcący przeszkadzającego innym ludziom.
Dorośli rozmawiają o codziennych sprawach i żwawo komentują rzeczywistość, dzieci puszczają ten gwar mimo uszu, bawiąc się gdzieś obok. Julián korzysta z ostatnich minut przed obiadem, żeby pograć w Tino Tini's Soccer 99' i fantazjować o legendarnych wyczynach na boisku, ale jego młodsza siostrzyczka chciałaby pooglądać coś w telewizji. Chłopczyk przegania siostrę sprzed telewizora i wraca do piłki nożnej. Na krótko, bo za chwilę usłyszy stanowcze nawoływanie mamy - czas siadać do stołu i wciągnąć posiłek. Innym razem konsolowe przygody przerwie mu tata, włączając transmisję meczu na żywo, co też zdaje się interesować Juliána. Chłonie jak gąbka emocje związane z meczami Ekwadoru, które mają szansę zakończyć się pierwszym w historii awansem tego kraju do Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej.
Jest rok 2001 i zaledwie przed kilkoma miesiącami, w wyniku kryzysu gospodarki, w Ekwadorze wprowadzono dolara amerykańskiego, co miało poprawić sytuację, ale stało się odwrotnie - Ekwadorczycy musieli zmierzyć się z jeszcze drastyczniejszymi podwyżkami cen. Możliwość obejrzenia meczu w gronie bliskich, uczestniczenia w narodowej ekscytacji przemieszanej z napięciem, zapewne była dla wielu zwykłych ludzi odskocznią, plasterkiem na pogłębiające się rany.
Despelote ukazuje wydarzenia z tego okresu przefiltrowane przez oczy dziecka. Na pierwszym planie są przyjaciele z podwórka i piłka, na drugim rodzina i szkoła, a dopiero później jakieś niby ważne rzeczy, które złoszczą dorosłych. Komentarze stanowiące tło historyczne są odrębną narracją prowadzoną przez dorosłego Juliána, który w wieku kilku lat miał poważniejsze zmartwienia: oczekiwanie (z trudem) na koniec lekcji, strącanie piłką butelek ustawionych na płocie u sąsiada i znajdowanie okazji do zabawy pomimo poleceń mamy, aby nie oddalać się od jakiegoś ustalonego przez nią punktu. W tej dziecięcej perspektywie łatwo się odnaleźć, łatwo też powrócić myślami do własnego dzieciństwa i prostego życia skupionego wokół szkoły, obowiązków domowych, małych przyjemności i dzielenia się ze wszystkim z rodzeństwem. Nostalgia odczuwana przez twórców gry odnalazła swoje odbicie w despelote, a odbiorcy, niczym w zwierciadle wodnym, mogą przyjrzeć się własnym wspomnieniom, bez względu na kraj pochodzenia.
Tematyki związanej z mundialem nie powinien obawiać się nikt, kogo piłka nożna jako sport średnio bądź wcale nie interesuje, bo w despelote bardziej wybrzmiewają nastroje społeczne, znów - w postrzeganiu dziecka. Nie oznacza to jednak, że tego rozrywkowego aspektu - truchtu z lekkim kopaniem piłki, następnie wybijania jej w stronę kolegów z klasy - nie warto w jakiś sposób skomentować. Otóż wszystko, co może się toczyć, trafia pod nóżkę Juliána, jeśli znajdzie się w jej zasięgu. I już - możemy truchtać ze szklaną butelką, która prędzej czy później pęknie, możemy też truchtać z flakowatą piłką przegryzioną w parku przez psa. A spróbuj tylko podprowadzić piłkę starszej młodzieży grającej przy fontannie - zakończysz tę próbę upadkiem, popchnięty przez co najmniej dwa razy silniejszą rękę.
Wszystkie postacie tła reagują na piłkę przelatującą im obok głów albo trafiającą w nich, umyślnie czy nie. Niektóre komentarze są pobłażliwe, inne złośliwe, ale ich treść jest drugorzędna - ważne jest to, że otoczenie żyje, że możemy pobawić się ze szczeniakami, zaczepić parę na romantycznym pikniku, przywitać się ze spacerowiczami i przyjrzeć meczom przez witrynę sklepu z telewizorami. Za to plakaty, "pogłaskane" przez Juliána, zaprezentują jakiś rodzaj animacji, co też można wytłumaczyć wybujałą wyobraźnią i bez trudu wpisać w charakter dziecka.
Struktura despelote pozwala na śledzenie wydarzeń w chronologicznej kolejności, ale ze sporymi przerwami uwzględniającymi okresy pomiędzy meczami Ekwadoru w 2001 roku. Krótkie rozdziały przeplatają dodatkowo urywki z życia starszego Juliána, którego poważniejszy wiek rozpoznajemy po posturze, głosie i zachowaniu. Kontrast jest uderzający, jako że po beztroskim chłopaczku nie pozostaje wiele. Jako nastolatek bądź młody dorosły, Julián zmaga się z ambicjami przewyższającymi możliwości i poczuciem niedopasowania. I z tym również się można utożsamić. Te sceny można uznać za typowo autobiograficzne (jeden ze współautorów despelote, Julián Cordero, wzorował się na swoim życiu) lub jako pokłosie wydarzeń z 2001 roku w życiu tego fikcyjnego Juliána.
Każdy etap despelote, zbieżny z pięcioma meczami kwalifikacyjnymi, rozpoczyna się od rzutu na okolice Quito (stolicy Ekwadoru, w której rozgrywa się akcja), zwięzłego komentarza przytaczającego najważniejsze fakty z tamtego okresu oraz specjalnego ekranu - podsumowującego wyniki spotkań piłkarskich, a także ukazującego te kolejne, dopiero zaplanowane. Upływ czasu charakteryzuje też różnoraka, zmieniająca się kolorystyka - otoczenie zawsze jest dwutonowe, ziarniste, a postacie biało-czarne, jak gdyby nakreślone mazakiem i pozostawione bez pokolorowanych części ciała. W ten sam sposób wyglądają wszelkie elementy interaktywne. To prostota w dobrym wykonaniu, momentami ujmująca, głównie za sprawą miłych w odbiorze animacji ukazujących drobne czynności, takie jak pogłaskanie misia po mięciutkim brzuszku, zerwanie płatków z zebranego gdzieś po drodze kwiatka albo rączki Juliána wystrzeliwujące do góry z rozcapierzonymi palcami i oddające jego złość, kiedy któryś z członków rodziny wyłączy mu konsolę.
Dodatkowymi funkcjonalnościami, o jakich warto napomknąć, są wybór sceny (wprost doskonała opcja na przetestowanie cierpliwości sąsiadów i ludzi wypoczywających w parku...) i możliwość nielimitowanego grania w Tino Tini's Soccer 99', w której aktywnie przejmuje się kontrolę nad piłkarzem znajdującym się akurat najbliżej piłki. Cel jest oczywisty: strzelić gola, wygrać mecz. To prosty symulator gry w piłkę nożną, który może pochłonąć na jakiś czas i pomóc w odblokowaniu pozostałych osiągnięć.
Despelote, na przekór hałaśliwemu tytułowi, powiedzonku rzucanemu w chwili bezsilności, jest magiczne i nostalgiczne. Te skrawki codziennego życia zwykłego chłopca opatulają niczym ciepły kocyk, ale i potrafią gwałtownie przywrócić dawno zakopane wspomnienia. Czasem ciepłe, czasem stresujące, bo związane ze szkołą albo ciągłymi nawoływaniami rodziców, że pora już wracać do domu... A my chcielibyśmy jeszcze jeden raz w coś zagrać, pobawić się jeszcze jedną minutę.
Granie w piłkę, szkoła i codzienne rozterki - Despelote to czuła, szczera opowieść o dzieciństwie 8-letniego chłopca w 2001 roku, gdy cały Ekwador żył nadzieją na pierwszy w historii awans na mundial.
Producent: Julián Cordero, Sebastian Valbuena
Wydawca: Panic
Data wydania: 1 maja 2025
Regularna cena (Steam): 44,99 zł
Ocena (Steam): przytłaczająco pozytywna (+650 recenzji)
8/10
Despelote to ciepłe wspomnienie o dzieciństwie, pod którym kryją się też chłodniejsze chwile. Niepotrzebnie obawiałam się surowego podejścia do tematu piłki nożnej i konieczności "bycia najlepszym" - tutaj jesteśmy po prostu dzieckiem, które gra dla przyjemności i po to, aby spędzić czas z kolegami. Wyważona długość dzieła nie pozwala odczuwać zmęczenia stałą strukturą rozdziałów.
Jeśli piszesz o grach i masz chęć wspólnie coś stworzyć lub jesteś niezależnym twórcą gier i chcesz, aby dowiedziało się o niej jak najwięcej osób, napisz na adres:
narwana.games@gmail.com
© Narwana Games 2026