Napisała Narwana w dniu
Pożegnanie z Max i Chloe w 2026 roku mogłoby być czymś abstrakcyjnym dla odbiorcy Life is Strange sprzed 11 lat. Dwa diametralnie różne zakończenia nie dawały wówczas szans na kontynuację, a uniwersum dziwnego życia miało się skupiać na różnych bohaterach odkrywających nadprzyrodzone moce. A jednak historię oryginalnych protagonistek pociągnięto dalej. Dzięki Before the Storm poznaliśmy bliżej Chloe, a seria komiksów wydawanych w latach 2018-2021 eksplorowała nawet alternatywną linię czasu z żyjącą Rachel Amber. W 2024 roku zaliczyliśmy powrót Max. We wrześniu br. ukaże się powieść "Out of Focus" o Chloe prowadzącej zespół Drugstore Makeup, co oznacza, że fabuła książki pokrywa się z Reunion. Gry, komiksy, książki - wciąż i wciąż o tych samych postaciach. Choć... nie powinnam narzekać, bo spotkanie Max i Chloe na Uniwersytecie Caledon było zaskakująco udane.
Wiele miesięcy po wydarzeniach z Double Exposure, we wrześniowy i pokolorowany jesienią weekend, Max powraca do Lakeport z Nowego Jorku, gdzie odbyła nieduże fotograficzne tournée, udzielając wywiadów i pokazując swoje prace. Zachwycona zachodem słońca, zatrzymuje się gdzieś po drodze, żeby zrobić kilka zdjęć. Przeglądając rzeczy znajdujące się w bagażniku, słuchając, jak opowiada o wyjeździe i studentach, łatwo wczuć się w narrację i cieszyć się wraz z nią życiem, jakiego aktualnie doświadcza. Wejście w ten moment jest przepięknie zaprojektowane - odgłosy natury, rozmarzony głos Hannah Tale i ciepłe barwy wieczoru. To zaszczyt dzielić z Max ten moment.
Szkoda, że podobnych odczuć nie niesie za sobą fotografowanie. Max korzysta z aparatu typu Polaroid, które są proste w obsłudze, ale część modeli zapewnia bardziej zaawansowane ustawienia. Tutaj, poza doborem kadru, zastosowaniem podwójnej ekspozycji czy zoomu, nie da się zrobić nic, co jest rozczarowujące, biorąc pod uwagę, iż Max uczy o fotografii i odnosi w tej dziedzinie sukcesy. Większość ujęć wychodzi przeciętnie i często są nieostre. Na domiar złego zdjęcie można wykonać tylko po natrafieniu na obiekt kolekcjonerski. Nie ma mowy o spontanicznym wyjęciu aparatu, co jest dużym niedopatrzeniem ze strony Deck Nine.
Max nie jest dane obejrzeć całego zachodu słońca. Moses, zaprzyjaźniony astrofizyk, informuje ją, że kampus Caledonu płonie, a w budynkach są uwięzieni studenci. To preludium do złożonej, wielowątkowej fabuły, która obejmuje parę nakładających się na siebie tematów - powiązanych z protestami mieszkańców miasteczka, zachłannością władz uniwersytetu oraz uroczystościami stowarzyszenia Abraxas. Max, naoczny świadek tragicznych zdarzeń, przenosi się w czasie przez polaroid, aby ocalić życie swoich znajomych i dowiedzieć się, kto wzniecił pożar. Ma na to jedynie trzy dni - i nie bez znaczenia za jej plecami przelatuje błękitny motyl, gdy pyta samą siebie, czy dobrze zrobiła, ponownie wykorzystując moce.
Zanim do akcji wkroczy Chloe, Max zaczyna węszyć i prowadzić śledztwo. W pierwszej kolejności angażuje w nie Mosesa, któremu powierzono nie lada misję. Prawdopodobnie jako pierwszy człowiek w życiu Max próbuje rozwikłać cofanie czasu i pomaga w odkrywaniu nowych aspektów tego daru. To cieszy tym bardziej, że Chloe także znajduje z nim później wspólny język i paranormalne tematy rozmów. W roli drugoplanowej poza Mosesem błyszczy też Loretta - studentka z grupy Max i łowczyni sekretów. Ponieważ brakuje tego w Double Exposure, muszę napomknąć, jak wspaniale było ujrzeć Max w roli nauczycielki i uskrzydlającej mentorki. Powracają też opcje romantyczne Max z poprzedniej części - Amanda oraz Vinh. Niestety (dla fanów któregoś z połączeń) upływ czasu udaremnił aktywne romanse z tymi bohaterami.
Powrót Chloe okazał się sposobnością na uczynienie z niej drugiej grywalnej postaci. Podczas gdy Max znów cofa czas i wykorzystuje zdobytą w ten sposób wiedzę, Chloe może napyskować i nakłonić do mówienia, co robiła już w Before the Storm. Teraz Chloe jest starsza o kilkanaście lat i pyskówki są mniej "szczenięce", mniej charakterne, ale wyzwania - w skróconej formie - polegają na tym samym co w grze z 2017 roku. W trzech turach trzeba wybrać prawidłowe opcje dialogowe, żeby jak najbardziej docisnąć rozmówcę. Pojedynki na słowa łatwo przegrać, bo tylko jedna odpowiedź jest prawidłowa. Są w nich wykorzystywane wcześniej zdobyte informacje, a zwycięstwa prowadzą do zdobycia nowych poszlak. Istotne jest to, że niezwykle angażujące śledztwo Max i Chloe może nie przynieść wystarczających dowodów do oskarżenia właściwych osób, dlatego... cóż, nawet jeśli czekacie na głębsze rozmowy i romantyczne momenty między protagonistkami, zachowajcie skupienie.
Aktywne bycie z obiema bohaterkami pozwala lepiej poznać ich perspektywę na bolesne wydarzenia. Słyszymy ich myśli, a także doświadczamy dojrzałych rozmów o przeżywaniu strat - strat obejmujących bliskich, marzenia i dawne przyjaźnie. Starsze wersje protagonistek prawdopodobnie będą bliższe osobom, które dojrzewały wraz z uniwersum. Max jest pewniejsza w swoich czynach, a charyzmatyczna Chloe zadziwia rozwagą, w którą czasami wkrada się szczypta dzikości. Ten progres jest naturalny i nawet na chwilę nie zwątpiłam, z kim mam do czynienia. Pełniejsze "zderzenie się" z wrażeniami bohaterek zapewniają dwa oddzielne pamiętniki aktualizowane na bieżąco wraz z postępem fabuły. Do poczytania są też historie czatów z różnymi postaciami - przykładowo Chloe pozostaje w kontakcie z Drugstore Makeup. Tylko te przedmioty kolekcjonerskie wypadają nijako. Max okazyjnie coś sfotografuje, coś albo kogoś, natomiast Chloe odnajduje w otoczeniu inspiracje i szkicuje.
Złożony scenariusz z jednej strony stwarza okazję do wyłapywania nieścisłości, a z drugiej strony cieszy, bo Reunion to jedna z bardziej detektywistycznych odsłon serii. Istnieje jednak wątek, który zasługiwał na nieco więcej głosów i tła, a mianowicie ekspansja kampusu i związane z tym protesty miejscowej ludności. W zaprezentowaniu terenów akademickich nie zabrakło niczego i studentów wszędzie było dużo, lecz Lakeport... jakby nie istniało? Oryginalne Life is Strange ukazywało zwykłych mieszkańców, bo ich dotyczył sztorm. Haven Springs zyskiwało w oczach każdym ujęciem na miasteczko, z którym zżywała się Alex, pomagając miejscowym. Lakeport wcale nie musiało stanowić miejsca eksploracji - panorama, pokazanie zwykłych ludzi czy przygotowań do pochodu, wystarczyłyby do lepszego zrozumienia tej potencjalnie ciężkiej sytuacji.
Łatwo wyczuć, że twórcy usiłowali wybrnąć z paru tematów rozpoczętych w poprzedniej części i zamkniętych w Reunion raptownie - rozmową telefoniczną lub przemyśleniami Max. Dla osób respektujących Double Exposure może okazać się to rozwiązane po macoszemu, z kolei włączenie Reunion bez uprzedniego poznania tamtej gry jest wejściem na nieznany teren. Nie tylko ze względu na Caledon i bohaterów pobocznych - Chloe otrzymuje metafizyczny wątek silnie związany z Safi, którego nie da się przybliżyć bez zdradzania szczegółów.
Na koniec przychodzą mi do głowy głównie słowa uznania dla Max i Chloe - razem tworzą niesamowitą synergię. Porażająca liczba spontanicznych, zabawnych sytuacji, błyskotliwych dialogów i odniesień do poprzednich odsłon zaskakuje raz za razem. Zakończenia potrafią emocjonalnie uderzyć i pokazać, na jak wiele żyć miało się wpływ. Jak zwykle seria dowozi też wspaniałą ścieżkę dźwiękową, a Deck Nine naprawiło błąd dotyczący poprzedniej części, oferując rozsądną cenę i brak nieuczciwych DLC. Pomimo kilku drobnych "ale" jest to historia, którą chcę zachować w sercu na dłużej.
Uniwersytet, który stał się dla Max domem, wkrótce spłonie. Odnaleźć podpalacza, pojednać się z Chloe i uważać, by manipulacja czasem nie doprowadziła do katastrofy - wszystko w tak krótkim czasie.
Producent: Deck Nine Games
Wydawca: Square Enix
Data wydania: 26 marca 2026
Regularna cena (Steam): 159,00 zł
Ocena (Steam): bardzo pozytywna (+4.5k recenzji)
8/10
Reunion pozostawia po sobie znacznie lepsze wrażenia niż Double Exposure. Jednak za dobrą zabawą kryją się też przemyślenia: czy pojednanie Max i Chloe unieważnia oryginalne Life is Strange, dlaczego nie kontynuowano serii opowieściami o innych bohaterach, dlaczego (wstaw dowolną obiekcję)... Jeżeli przymkniemy na to oko, nic nie stoi na przeszkodzie, aby w pełni cieszyć się tą produkcją.
Jeśli piszesz o grach i masz chęć wspólnie coś stworzyć lub jesteś niezależnym twórcą gier i chcesz, aby dowiedziało się o niej jak najwięcej osób, napisz na adres:
narwana.games@gmail.com
© Narwana Games 2026