Narwana Games - logo. Naciśnij, aby powrócić do strony głównej.
Ikona koperty. Naciśnij, aby przejść do podstrony "Kontakt".
Ikona filiżanki z herbatą. Naciśnij, aby przejść do podstrony "O mnie".
Ikona klawiatury. Naciśnij, aby przejść do poradników (przekierowanie na Steam).
Ikona pada do gier. Naciśnij, aby przejść do podstrony "Recenzje".
Ikona gazety. Naciśnij, aby przejść do podstrony "Newsy i dema".
14 stycznia 2025

Mouthwashing - usta pełne płynu do płukania

Jimmy wchodzi do pokoju medycznego, żeby wypełnić swój psi obowiązek. Odkąd sanitariuszka Anya stała się przewrażliwiona na widok okaleczonego ciała kapitana Curly'ego, to on, Jimmy, musi bohatersko wciskać w niego leki. Curly w obecnym stanie wzbudza litość i obrzydzenie, ale Jimmy nie powie o tym nikomu, żeby nie wyjść na mięczaka albo, jeszcze gorzej, skurczybyka pozbawionego empatii. Leży na kozetce. Ciało bez dłoni, stóp, z rozległymi poparzeniami. Odsłonięte zęby i jedno błękitne oko łypiące na świat. Puste spojrzenie człowieka otępiałego przez środki przeciwbólowe. Jimmy powoli rozchyla usta Curly'ego i wkłada do nich tabletki. Górka leków niebezpiecznie topnieje. Wkrótce ich zabraknie, podobnie jak prowiantu i zdrowych zmysłów.

 

I cannot live, I cannot die

Trapped in myself, body my holding cell*

 

Jeszcze wszystko naprawię

 

Mouthwashing rozpoczyna się w bardzo stresującym momencie. W kokpicie kosmicznego frachtowca długodystansowego Tulpar pojawiają się ostrzeżenia o możliwej kolizji z nadlatującą masą skalną, która przynajmniej na ekranie monitora wygląda na niewielką asteroidę. Wystarczy skorygować ster o 1,4 stopnia w lewo, żeby uniknąć zderzenia, ale czyjeś dłonie nakierowują statek w prawą stronę. Wbudowany we frachtowiec system ochronny uruchamia autopilota, lecz postać nie odpuszcza swojego mało rozsądnego planu. Wyjmuje z szafki stojącej przy panelu sterowania specjalny klucz, który wyłącza wszelkie zabezpieczenia, po czym go używa. Syreny ostrzegawcze zaczynają wściekle wyć, a światła zmieniają kolor z zielonego na czerwony. Najgorsze już się stało, najgorsza decyzja została podjęta.

 

Zrzut ekranu z gry Mouthwashing

 

Wbiegamy w ciemny korytarz i otwieramy jedne drzwi za drugimi. Wąskie przejścia zaczynają się zapętlać, wprawiają w poczucie zagubienia i niedorzeczności. I jeszcze ta postać konia - maskotki korporacji Pony Express - pojawiająca się na przodzie albo za plecami niczym mara ze złego snu. Korytarz płonie od czerwonego blasku lamp, z rur zaczyna wydobywać się para, statkiem miotają wstrząsy. Koniec jest już blisko.

 

Zrzut ekranu z gry Mouthwashing

 

Nagle przenosimy się do niedalekiej przyszłości, dwa miesiące po katastrofie. Załoga, która cieszy się niezłą kondycją fizyczną (nie licząc poszkodowanego Curly'ego), dyskutuje o wejściu do ładowni, gdzie bezwzględnie mieli nie wchodzić aż do zakończenia swojej 382-dniowej misji. Mechanik Swansea przekonuje, że ryzyko jest zbyt duże, ale zostaje przegłosowany przez pozostałych członków grupy: młodszego mechanika Daisukego, pielęgniarkę Anyę i drugiego pilota Jimmy'ego - postać, którą steruje gracz. Minęło już wiele dni od zderzenia, więc można założyć, że to kolejna rozmowa o wdarciu się do magazynu i szukaniu czegokolwiek, co pomoże załodze przetrwać. Zapada decyzja, jednak Jimmy musi najpierw znaleźć skaner kodów należący do kapitana.

 

Jedyną rzeczą gorszą od powolnej śmierci jest nieotrzymanie pensji.

 

W drodze do kokpitu odbiorca zanotuje kilka interesujących rzeczy. Miejscami wnętrze Tulpara jest obficie pokryte twardą pianką blokującą dostęp do niektórych punktów, a Swansea stoi przed pomieszczeniem gospodarczym, jakby pilnował drzwi, co rychło okazuje się prawdą. Mechanik zabrania wszystkim wchodzić do środka, twierdząc, że jest tam za dużo pianki i musi ją delikatnie usuwać, by nie narażać statku na rozszczelnienie bądź siebie - na utratę narzędzi.

 

Zrzut ekranu z gry Mouthwashing

 

Gdy wrota ładowni zostają otwarte, załoga z przerażeniem odkrywa, że przewozi nieskończone, spiętrzone w ogromnej liczbie kartonów ilości płynu do płukania o nazwie Dragonbreath Mouthwash. I nic poza tym. Żadnych medykamentów, żadnych racji żywnościowych, żadnego papieru toaletowego. Tylko te błękitne plastikowe butelki wypełnione płynem, który eliminuje 99,9% zarazków. Niedowierzanie i rozpacz uderzają z całą mocą w członków załogi, a za zwiastun nieszczęść można uznać zdarzenie z udziałem Swansea, który haustem wypija część płynu z zawartością etanolu, zaprzepaszczając 15 lat pozostawania w trzeźwości.

 

Zrzut ekranu z gry Mouthwashing

 

Oby zabolało

 

Fabuła Mouthwashing jest ukazana niechronologicznie, co oznacza przeskakiwanie między wydarzeniami sprzed katastrofy a tymi, które miały miejsce po niej. Odbiorca ma miarowo poznawać bohaterów i zmieniać o nich zdanie, jak również próbować się domyślać tego, co nie zostało wprost wypowiedziane w towarzystwie Jimmy'ego, którego perspektywę poznajemy najlepiej. Historia jest tragiczna, zawiła i można ją dosłownie rozebrać na części pierwsze, żeby dokładnie przeanalizować określone zachowania oraz symbolikę zamieszczoną w grze. Atmosfera produkcji jest duszna, czasem wręcz klaustrofobiczna, bo wraz z upływem czasu pokład staje się coraz bardziej zaniedbany, odzwierciedlając upadające morale i topniejącą nadzieję załogi.

 

Zrzut ekranu z gry Mouthwashing

 

Mouthwashing godnie reprezentuje gatunek horroru psychologicznego, mistrzowsko wpychając widza w pokręcone wizje i wykorzystując przy tym elementy już poznane, czego przykładem może być zjawa ślepej szkapy prześladująca Jimmy'ego w ładowni i stanowiąca nawiązanie do materiałów promocyjnych Pony Express, licznie rozwieszonych na pokładzie Tulpara. Na ekranie niekiedy dzieje się bardzo dużo i zdecydowanie ciekawe są raptowne przejścia pomiędzy rozdziałami wyglądające jak zakłócony obraz. Czasem użyty jest efekt wielokrotnego powielenia małego wycinka scenerii, co przypomina kolejny rodzaj błędu. Z tymi wizualnymi sztuczkami zawsze wiąże się ciekawość pomieszana z lękiem, jaki bałagan i w jakim czasie zastaniemy, gdy obraz już się ustabilizuje.

 

Zrzut ekranu z gry Mouthwashing

 

Jeśli chodzi o mechaniki rozgrywki, Mouthwashing nie wyróżnia się niczym szczególnie oryginalnym, jednak pozytywnie zaskoczyło mnie, jak szybko potrafiłam zrozumieć, co należy zrobić w danym momencie, na przykład w scenie z chodzeniem tyłem. I pomimo że niewielkie rozmiary Tulpara z czasem wywołują wrażenie klatki, to mocno ograniczona liczba pomieszczeń oraz korytarzy też działa tutaj na korzyść gracza. Po jednym obejściu statku właściwie nie można się na nim zgubić, a cele są jasno określone i ściśle powiązane z poszczególnymi częściami frachtowca. Z większością przedmiotów umieszczonych w ekwipunku wchodzi się w interakcję raz, rzadziej dwa. Wyjątkiem jest skaner kodów, który przydaje się kilkukrotnie i występuje też we wcześniej wspomnianej scenie-koszmarze z gigantycznym koniem grasującym w ładowni.

 

Weź odpowiedzialność

 

Mouthwashing przykuwa uwagę elementami, które mogą wydać się potencjalnemu odbiorcy obietnicą komediowości dominującej nad horrorem - reklamą płynu do płukania, osobnikiem niedbale poobwijanym bandażami oraz bajkową postacią konia. Za tą fasadą kryje się prawdziwie rozdzierająca historia, która nie bez powodu zdołała ująć setki tysięcy graczy. W tej produkcji nie ma dubbingu, a modele postaci nie poruszają ustami i ich mimika pozostaje niezmienna, ale dobrze napisane dialogi i design otoczenia wystarczają w zupełności do nakreślenia właściwych emocji i relacji pomiędzy bohaterami. Warto zagrać i przekonać się, czy Bóg naprawdę opuścił załogę Tulpara.

 

*Fragment utworu zespołu Metallica - "One"

Oryginalny tytuł recenzji: "Mouthwashing - usta pełne kłamstw płynu do płukania"

Czy można pić płyn do płukania jamy ustnej? Czy naprawdę opuścił nas Bóg? To tylko niektóre z pytań dręczących zagubioną w kosmosie załogę frachtowca Tulpar. Przerażająco dobry horror psychologiczny.

 

Producent: Wrong Organ

Wydawca: CRITICAL REFLEX

Rok: 2024
Regularna cena (Steam): 59,99 zł
Ocena (Steam): przytłaczająco pozytywna (+27k recenzji)

9/10

Podsumowanie

Mouthwashing długo siedzi w głowie, a zakończenie dręczy, dręczy i dręczy. Ta produkcja jest krótka, ale nie marnuje ani minuty na zbędne zapychacze, za to stale podsyca w odbiorcy ciekawość i niepewność. Chociaż mechaniki wykorzystane w rozgrywce należą do tych prostszych, zdecydowanie rządzą tutaj narracja oraz oryginalne efekty dźwiękowo-wizualne. Pozycja warta uwagi.

Jeśli piszesz o grach i masz chęć wspólnie coś stworzyć lub jesteś niezależnym twórcą gier i chcesz, aby dowiedziało się o niej jak najwięcej osób, napisz na adres: narwana.games@gmail.com

© Narwana Games 2025

Recenzje

Newsy i dema

O mnie

Kontakt