Napisała Narwana w dniu
Pierwszą osobą napotkaną po opuszczeniu peronu jest właścicielka małej piekarenki. Z życzliwością wita przyjezdnego, ale za chwilę wpada w zadumę i zwierza się, jakby odczuwała wstyd za obecny klimat panujący w miasteczku. Opowiada, że kiedyś było tam inaczej i tętniące życiem, kolorowe uliczki wypełniał gwar rozmów. Teraz nie słychać już śmiechów dzieci czy hałasów dobiegających z piekarni, a rozkoszny zapach świeżego chleba nie roztacza się w powietrzu. Cisza i smutek objęły Gravebrook. Gdy słowa wypływają z jej ust, dzieje się coś przedziwnego - na przemiłej twarzy kobiety pojawia się maska czaszki. Widząc zaniepokojenie głównego bohatera, postać wyjaśnia, że tak wyglądają i postrzegają się wszyscy mieszkańcy miasta na wskutek klątwy Serafiny. Podobno w różnych częściach Gravebrook znajduje się dziewięć fragmentów pamiętnika Serafiny i jej córki, a zebranie ich pomoże odkryć prawdę na temat przekleństwa.
Wątek klątwy, poprowadzony w prostej formule powieści wizualnej, rozwijany jest przez kolejnych napotkanych mieszkańców. Każdy z nich dokłada własny fragment do opowieści o Serafinie i jej córce, Linie. Krążą pogłoski, że Serafina miała zemścić się za los, jaki spotkał jej pogodne i ufne dziecko, jednak szczegóły tej historii najlepiej pozostawić niedopowiedziane.
Począwszy od piekarenko-kafejki, łatwo zanotować, co klątwa uczyniła z niegdyś kochanych i licznie odwiedzanych miejsc. Przestrzenie te są czarno-białe i opustoszałe, nie licząc osobliwego kota o imieniu Pesto, który podąża w ślad za głównym bohaterem i podsuwa mu różne informacje, na przykład o liczbie zagadek ukrytych w danym lokalu. Pesto, z dwukolorowymi ślepiami i dzwoneczkiem na szyi, przedstawia się jako kot czarownicy posługujący się ludzką mową - najwyraźniej jest to kolejny zadziwiający dodatek do objętego mrokiem miasteczka.
Kiedyś ludzie ustawiali się w kolejce po moje wiśniowe tarty...
Teraz piekę głównie dla Ciszy.
Piekarnia skrywa przed odbiorcą kilka różnorodnych łamigłówek, które można odsłonić, przesuwając kursorem wzdłuż obiektów znajdujących się w jej wnętrzu. Natrafiamy tam na rozległą ladę, piec, półkę wypełnioną bochenkami chleba, stoliki czy maszynę do przygotowywania kawy. Wokół kluczowych przedmiotów pojawi się kropkowana linia, sygnalizująca możliwość interakcji. Naprawienie kwiecistej wazy, "ułożenie" piekarnika z podłużnych fragmentów bądź przydzielenie odpowiednich etykiet cenowych wypiekom - tego typu zadania szybko podpowiadają, jakiej formy interakcji można spodziewać się w kolejnych miejscach.
Uporządkowanie wszystkich spraw w aktualnie odwiedzanym wnętrzu działa jak małe, szczęśliwe zakończenie: pomieszczenie odzyskuje swoje naturalne barwy, a w ręce protagonisty trafia fragment listu.
Ocalenia potrzebują także sklep ze starociami, wytworny salonik wróżki - zawierający jedną z dłuższych scen z tabliczką oujia - zielarski sklepik oraz kilka innych punktów na mapie Gravebrook. Wszystkie utrzymane są w stylistyce przełomu XIX i XX wieku, z drobnymi wyjątkami w postaci bardziej współczesnych elementów.
Łamigłówki zazwyczaj opierają się na układaniu puzzli przy użyciu wskazówek rozsianych po otoczeniu. Przykładowo: w aptece odnajdujemy leżącą luzem recepturę na napój leczniczy, a do zagadki trafiamy poprzez naciśnięcie odpowiedniego rzędu butelek. Podobnie wygląda przygotowywanie owocowego ciasta, gdzie istotne jest użycie składników we właściwej kolejności. Poza tym zdarzają się zadania wymagające zapamiętywania obrazków lub melodii, przesuwania i dopasowywania przedmiotów, a nawet wykreślania słów. Wszystkie łamigłówki są raczej proste, ale przyjemne w rozwiązywaniu i wyraźnie zróżnicowane. Jednak ich długość bywa nierówna - od rozbudowanych sekwencji po bardzo krótkie układanki.
Atmosferyczna, owiana mrokiem gra typu wskaż i kliknij, jaką jest The Curse We Made, nie aspiruje do miana doświadczenia zmieniającego życie. Zamiast tego oferuje przyzwoicie zilustrowany świat, intrygującą opowieść oraz kilkadziesiąt sympatycznych łamigłówek. Ten tytuł łatwo pochłonąć na jeden raz, jako że ukończenie całości zajmuje około półtorej godziny. Dla melancholijnego klimatu i motywu matki i córki, rzadko spotykanego w grach wideo, warto dać mu szansę.
Odkryj prawdę o klątwie Serafiny i ocal Gravebrook w atmosferycznej grze wskaż i kliknij. Proste, przyjemne układanki stopniowo odsłaniają historię i prowadzą do przywrócenia światu jego dawnych barw.
Producent i wydawca: Potion Pixel
Data wydania: 4 grudnia 2025
Regularna cena (Steam): 22,99 zł
Ocena (Steam): pozytywna (+30 recenzji)
7/10
Ręcznie rysowane puzzle, pozbawione presji czasu łamigłówki i przesiąknięta magią opowieść to cechy, które bardzo zgrabnie połączono w The Curse We Made. Chociaż gra należy do krótkich produkcji, takich do wciągnięcia na jeden raz, to jest miła w odbiorze, a losy Serafiny i Liny ciekawią - a to nie jest regułą, gdy na pierwszy plan wysuwają się drobne interakcje i zagadki.
Jeśli piszesz o grach i masz chęć wspólnie coś stworzyć lub jesteś niezależnym twórcą gier i chcesz, aby dowiedziało się o niej jak najwięcej osób, napisz na adres:
narwana.games@gmail.com
© Narwana Games 2025